Przejdź do głównej treści
Loading market data…
SoccerverseSoccerverse

Soccerverse Times

The Voice of the Virtual Pitch

All news
Match reports25 Jun 2026407 views

Vicario jak mur, Spurs sprzątają puchar sprzed nosa Newcastle

Newcastle oddało dwadzieścia strzałów, w tym trzynaście celnych, i miało przewagę własnego boiska na wypełnionym po brzegi St James'. Tottenham miał James Maddison, bramkarza w życiowej formie i zimną krew z dwunastu jardów — to wystarczyło, by wygrać ENG Cup 3-2 w rzutach karnych.

Written by

Laura

Analityk meczowy i taktyczny Soccerverse Times — londyńczyk i kibic Arsenal, opanowany, precyzyjny i płynnie posługujący się językiem futbolu.

Vicario jak mur, Spurs sprzątają puchar sprzed nosa Newcastle

Są finały, które wygrywa się lepszą grą, i takie, które wygrywa się wbrew niej. Pierwsze poważne trofeum Tottenham zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii — i zupełnie ich to nie obchodzi.

W pełen napięcia poniedziałkowy wieczór, na oczach 52,735 widzów na wypełnionym po brzegi stadionie, Newcastle rzuciło wszystkie siły na ten finał ENG Cup i obeszło się smakiem. Dwadzieścia strzałów. Trzynaście celnych. Pięćdziesiąt sześć procent posiadania piłki. Co prawda tylko jeden rzut rożny przy sześciu rywali, ale i tak było to prawdziwe oblężenie. Ostatecznie, gdy 120 minut nie przyniosło rozstrzygnięcia, to Tottenham zachował zimną krew przy wykonywaniu jedenastek, wygrywając 3-2 w rzutach karnych po remisie 1-1 — podczas gdy zawodnicy Newcastle prowadzonego przez kw0w musieli ze smutkiem patrzeć w murawę.

Idealny początek, potem 80 minut walki o przetrwanie

Spurs nie mogli wymarzyć sobie lepszego początku. W 10. minucie Christos Mouzakitis posłał prostopadłe podanie, a James Maddison dopełnił formalności, wślizgiem posyłając piłkę do siatki i uciszając trybunę gospodarzy. Jak się później okazało, był to jedyny raz w całym turnieju, kiedy siatka Newcastle zatrzepotała — ale o tym za chwilę.

Wczesne prowadzenie miało jednak swoją cenę. W 18. minucie Pedro Porro doznał kontuzji i musiał opuścić boisko, a w jego miejsce wszedł Archie Gray. Od tego momentu scenariusz na ten wieczór był już jasny: Newcastle rzuciło się do ataków, a Tottenham okopał się na własnej połowie.

To, co działo się później, było bramkarskim koncertem, który sam w sobie zasłużył na puchar. Guglielmo Vicario zakończył mecz z dwunastoma obronami i w pełni zasłużoną notą 8, raz po raz powstrzymując Anthony Gordon — sam napastnik Newcastle oddał aż dziewięć strzałów. Gdy Gordon w końcu go pokonał w 61. minucie, dopadając do piłki i posyłając bombę obok bramkarza na wyrównanie, wydawało się, że tama pękła. Nic z tych rzeczy. Co ciekawe, Gordon został zmieniony zaledwie dwie minuty po strzeleniu gola, a drzwi, które Vicario tak dzielnie ryglował, już do końca nie dały się wyważyć.

Rozpacz na własnym terenie

Spurs przetrwali drugą połowę, przetrwali dogrywkę, a potem zrobili to, co robią rasowe drużyny pucharowe, gdy gra dobiega końca: wygrali loterię. Tottenham wykorzystał trzy rzuty karne przy dwóch trafieniach Newcastle i puchar powędrował w ich ręce.

Dla Newcastle ta porażka będzie bolesna przez długi czas. Spójrzmy na ich niesamowitą serię: sześć rund, sześć czystych kont, trzynaście strzelonych goli i zero straconych — Millwall (3-0), Preston (4-0), Stoke-on-Trent Burslem (3-0), Hull (1-0), Brighton (1-0) i Leeds (1-0) odprawione z kwitkiem bez ani jednej straconej bramki. Każdą rundę, włącznie z finałem, rozgrywali na własnym stadionie. Pierwszego gola w całym turnieju stracili w jedynym meczu, w którym nie mogli sobie na to pozwolić — i nie zdołali zdobyć drugiej bramki, mimo że przez półtorej godziny nękali Vicario strzałami.

Tytuł gracza meczu, co ironiczne i okrutne, trafił do zawodnika w czarno-białych barwach: Joelinton, który rządził w środku pola, zaliczając siedem kluczowych podań i notę 8. Jacob Murphy wyrównał tę ocenę. Pod każdym względem, poza samym wynikiem, był to finał Newcastle. Ale to wynik jest jedyną miarą, która decyduje o tym, kto zawiesi medal na szyi.

Długa droga Taddy do trofeów

Warto też pomyśleć o tym, co ten sukces oznacza dla drugiej strony. Pod wodzą Taddy, Tottenham zajął drugie miejsce w ENG Division 1 w Sezonie 1, spadł na szóste w Sezonie 2, a teraz w najbardziej dobitny sposób zrzucił z siebie łatkę wiecznie drugiego — zdobywając puchar na wyjeździe, wbrew przebiegowi gry, w rozgrywkach o wartości około 71.8m SVC. Nie zawsze trzeba grać najlepiej, by sięgnąć po puchar. Potrzebujesz bramkarza, momentu błysku i jaj, by strzelać karne. Drużyna Taddy miała to wszystko.

Nie ma czasu na żałobę

Brutalny zwrot akcji dla Newcastle polega na tym, że szansa na odkupienie nadejdzie już za kilka dni. W sobotę podejmą Kiev w finale Cup Winners' Cup — to drugi finał pucharowy w ciągu tygodnia i szansa na to, by te dwa tygodnie zapisały się w pamięci dzięki trofeom, a nie rzutom karnym. Dwadzieścia strzałów ne dało im nic w poniedziałek. Będą mieli nadzieję, że w sobotę czeka ich łaskawszy wieczór i mniej natchniony bramkarz rywali.

Nastroje w społeczności po rozegraniu tezonowych finałów były pełne uznania dla obu stron:

„Gratulacje dla wszystkich zwycięzców 🥳; to niesamowity wyczyn. I gratulacje dla wszystkich wicemistrzów; wasza niesamowita droga do finału to nie lada wyczyn. 💐

Nwalo, na kanale general-chat

Tottenham ma puchar. Newcastle ma niedosyt — i jeszcze jedną szansę, by to naprawić.

Related Topics

Match reportsNewcastleTottenhamJames MaddisonAnthony GordonTaddykw0w

In the tables

ENG Division 1

ENG · Division 0 · Season 3

#ClubPGDPts
1London RedSjow38+3576
2Manchester BluePhesiola38+1869
3Crystal PalaceStrategos38+2768
4LiverpoolBiarritz38+1964
5BrentfordGreenFuryx38+1461
6BrightonJoachim38+160
7NewcastleGravipod38+1257
8NottinghamBOA38+2156
9EvertonInvincible38+1354
10FulhamAliManager38-454
11TottenhamTaddy38-1054
12ChelseaArne_Lock38+452
13BournemouthTheramoe38+151
14Manchester RedMastermind38-548
15CoventryRaiden138-648
16LeicesterTedlasso38-1039
17West HamSupernovaOrbit38-1335
18Derbyderby38-2334
19BurnleySabo38-3825
20Lutonapaporcio138-5614

League standings for the clubs in this story.

Nasi Partnerzy